LENA DZIĘKIEWICZ DLA REPREZENTACJA.NET

TEKST
03 marca 2009
LENA DZIĘKIEWICZ DLA REPREZENTACJA.NET
Przegrana BKS-u z Gedanią w ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej była wielką niespodzianką. Od razu pojawiły się komentarze, że Bielsko celowo odpuściło ten mecz. - Nie wiem tylko po co miałybyśmy to robić - ucina te spekulacje środkowa bielskiej ekipy.
Reprezentacja.net:
Skąd przegrana z Gedanią w ostatnim meczu fazy zasadniczej PlusLigi?

Przegrana BKS-u z Gedanią w ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej była wielką niespodzianką. Od razu pojawiły się komentarze, że Bielsko celowo odpuściło ten mecz. - Nie wiem tylko po co miałybyśmy to robić - ucina te spekulacje środkowa bielskiej ekipy.

Reprezentacja.net:

Skąd przegrana z Gedanią w ostatnim meczu fazy zasadniczej PlusLigi?

Lena Dziękiewicz:

- Tak naprawdę powód porażki jest bardzo prosty – gedanistki zagrały bardzo dobrze w każdym elemencie, a my za wyjątkiem pierwszego seta w każdym elemencie zagrałyśmy po prostu źle. Było mnóstwo nieporozumień na boisku, od przyjęcia poprzez zagrywkę, atak, blok, obronę, wszystko zawodziło. One zagrały bardzo dobrze zagrywką, a nam naprawdę nie szło tego dnia. Wiadomo, że kiedy nie ma przyjęcia, ciężko się gra.

Pojawiły się głosy, że odpuściłyście ten mecz.

- Nie wiem tylko po co miałybyśmy to robić. Teoria, że chciałyśmy się spotkać w play offach z Białymstokiem a nie z Żukowem jest nieco chwiejna, bo równie dobrze mogłyśmy trafić na Gwardię Wrocław, gdyby Dąbrowa z nimi wygrała. Nie wiem, czy takie spekulacje są na miejscu. Prawda jest po prostu taka, że, nie umniejszając zwycięstwa Gedanii, zagrałyśmy po prostu słabo, nic nam nie wychodziło. Po porażce w trzecim secie w zasadzie wiara w to, że możemy wygrać w tym spotkaniu mocno już w nas podupadła.

Czy ta przegrana trochę was uwolniła od presji, od łatki „niepokonanego Bielska”, na które wszyscy się szykowali?

- Bardzo chcę w to wierzyć, bo rzeczywiście było jakieś takie ciśnienie, wprawdzie nie w nas, ale zewnętrznie, wokół nas. Taki przegrany mecz musiał się nam przytrafić i cieszę się tylko, że to był akurat ten mecz z Gedanią, który dla nas nic nie zmienił w tabeli. Na pewno nie chciałyśmy tym spotkaniem i porażką w nim niczego ustawiać w tabeli. Po prostu tak się stało. Wydaje mi się, że teraz jest taki moment, co potwierdzają też mecze Piły czy Muszyny, że zespoły z czołówki grają trochę słabiej.

To wynik zmęczenia fazą zasadniczą?

- Myślę, że po prostu w zespołach zaczęły się inne treningi, trenerzy myślą już bardziej przyszłościowo o play offach albo o Pucharze Polski. W związku z tym przytrafiły się jeden czy dwa tygodnie słabszej dyspozycji.

Czy rzeczywiście uważasz, że Białystok to taki wygodny dla was rywal w fazie play off?

- Tak naprawdę nie umiem powiedzieć, czy Gedania, Białystok czy może Wrocław byłby dla nas wygodniejszy. W każdym z tych zespołów jest coś, na co trzeba się przygotować. Gedania to zespół waleczny i nieobliczalny, natomiast w ostatnich meczach z Białymstokiem nastawiałyśmy się głównie na zatrzymanie blokiem Izy Żebrowskiej. To założenie będzie zapewne nadal obowiązywało w kolejnych spotkaniach.

Kto Twoim zdaniem był niespodzianką fazy zasadniczej PlusLigi Kobiet?

- W tym kontekście wymieniłabym jednak przede wszystkim Bydgoszcz. Był to przecież zespół budowany po to, by grać w I lidze, tymczasem są na czwartym miejscu w tabeli. Oczywiście są tam dobre, klasowe zawodniczki, ale naprawdę fajnie, że ten zespół wrócił do czołówki. Poza tym to, co robi Gedania, to jest dla mnie mistrzostwo świata. Jest to młodziutki zespół, trenowany przez mojego nauczyciela wychowania fizycznego i jednocześnie wychowawcę z podstawówki Grzegorza Wróbla (śmiech), dlatego zawsze im kibicuję. Tam zaczynałam grać i mam wielki sentyment do tej drużyny, tym bardziej teraz, kiedy prowadzi ją mój nauczyciel.

* Rozmawiała Joanna Majtyka - Reprezentacja.net